Pierwsza piekielnie racingowa sobota za nami. Poziom rośnie, frekwencja maleje podobnie jak z paliwem i cukrem, nikt nie przewidział ale jest i nawet leżenie krzyżem nic nie pomaga :D
Do Tomaszowa zjechali zawodnicy z całej Polski, Rybnik, Pruszków, Stolica , Gliwice ( reprezent by me ) :D, na liście zawodów Pucharu Polski Bmx racing znalazło się 10-cioro zawodników :D szaleństwo
- 7 osób z elity
- 2 młodziaków
- 1 pani
Dodatkowo odbył się również Puchar Roztocza w mieszanej miksturze bmx + 4x tam frekwencja osiągnęła liczbe kolo 12 zawodników bodajże, nie pamiętam wybaczcie. Treningi były bardzo przyjemne, progres unosił się i był wyłapywany przez zawodników, tor odpicowany, brak kęp trawy i dziurek, uprzyjemniał przejazdy. Zawodnicy narzekali ze tor jest zbyt krótki i brakuje mu jeszcze z 2 prostych do pozostałych 6-ciu :). Nie no mały żarcik, po czasówkach gdzie każdy miał szaloną przyjemność zmierzyć się z wszystkimi prostymi, jedna po drugiej ludzie przejeżdżając linię mety widzieli przed oczami mroczki, przypominały sie wszelkie używki, imprezy i słowa gdy mówili: " sorka nie mam czasu wyjść na rower " teraz mają :), czasówke wygrał bodajże robercik, druga pozyszyn była moja, trzeci Zwolak dżunior. Wszyscy przeżyli czasówki, obyło się bez interwencji lekarskiej a czasy zaczynały się od 41 sekund. Z wielkimi aspiracjami i pozytywnym nastawieniem zabraliśmy się za biegi eliminacyjne ( 3 słownie: trzy ) następnie biegi finałowe ( 3 słownie: trzy!!!) . Wielkim zaskoczeniem okazała się eliminacja zawodniczki Korsoli i brak awansu do finałów :/, dodatkowo nie dostał się również kolega Zwolak Jakub, jednakże w tym przypadku nikt nie był zaskoczony takim obrotem spraw :P. Finały, po uzgodnieniu z głównym sędzią panem Klinikiem że wszyscy zawodnicy chcą 1 bieg finałowy, zostały przyznane nam 3, z czego pawaliśmy dumą i radość nie schodziła z twarzyczek :D. Finały bardzo interesujące, pare wypadków, walka wręcz, zajeżdzanie, kombinejszoning, całość dodała troche polotu i finezji do całej imprezki. Z bramki ( komenda startowa-brak, dzwięk piii i po 2-sek pi i opadała, bynajmniej lepsza niż "kontroluj bramke i światła" pozdrowienia dla Pana Truskawy z Dzierożoniowa :)) wyjście było piekielne, po komendzie startowej 8 zawodników niczym obrazek z dalekiej prerji gdzie banda bizonów biegnie na pełnej k.. przed siebie, coś pięknego, następnie pierwsza banda gdzie wlatywaliśmy z kosmiczną predkością, każdy szukał miejsca żeby łyknąć zawodników przed sobą, pare widowiskowych zajazdów, przewrotek , tudzież ktoś wpadł w dziure na bandzie, istna sielanka :D
Finalnie zawody zakończył się moim niespodziewanym zwycięstwem, z czego jestem szalenie dumny. Udało mi się tego dokonać bez przeskakiwania przez bramkę lub "kontaktów fizycznych" podczas biegu z innymi zawodnikami :) dasz wiarę ... :) ??
1. Maciej Chmiel / LKKG
2. Bartosz Giemza / Progres Rybnik
3. Pyszny Matusz / Progres Rybnik
To sum up: 7 biegów, zauważalny przesłitaśny progres Polskiego bmx racingu, pyszna pogoda, dobre zawody, frekwencja po ch..u katujemy dalej i widzimy się w Szczawnie walczyć po 1600 Eurodiengów !!! cya fuckers :)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz